Kreml nasila presję na Mołdawię – do tradycyjnych prób destabilizacji życia politycznego w kraju doszły liczne alarmy powietrzne. W ostatnich tygodniach Moskwa zademonstrowała brutalną siłę: przestrzeń powietrzną kraju naruszyło kilkanaście rosyjskich dronów, a nawet rakiet, które eksplodowały i spadły bezpośrednio na terytorium Mołdawii. Ataki te już teraz stanowią zagrożenie dla infrastruktury przygranicznej. Tymczasem w Kiszyniowie prorosyjskie siły polityczne przystąpiły do nowej prowokacji – domagają się impeachmentu proeuropejskiej prezydent Mai Sandu.
Oleksandr Kowalenko, analityk wojskowo-polityczny z grupy „Informacyjny Opór”, uważa, że mamy do czynienia z zakrojonym na szeroką skalę atakiem hybrydowym ze strony Rosji, którego konsekwencje mogą bezpośrednio zagrażać południu Ukrainy. Więcej szczegółów – w artykule UA.News.

Rosyjskie drony nad Mołdawią
Rosyjskie drony i rakiety coraz częściej wlatują na terytorium Mołdawii. O ile wcześniej incydenty te w większości wiązano z „zbłąkanymi” dronami, o tyle obecnie przypomina to już zaplanowane działania. W ostatnich tygodniach zdarzały się przypadki, gdy drony naruszały przestrzeń powietrzną kraju i wybuchały nawet kilka razy dziennie.
30 września jeden z takich dronów spadł w rejonie Anenii-Noi — eksplodował na wysokości 40 metrów po zderzeniu ze słupem linii telekomunikacyjnej. Tego samego dnia do Mołdawii wleciały jeszcze dwa bezzałogowce. Ministerstwo Obrony potwierdziło: były to drony odrzutowe. Konieczne było zamknięcie przestrzeni powietrznej w północnej i środkowej części kraju.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Mołdawii oficjalnie potępiło wówczas naruszenie przestrzeni powietrznej i wezwało na rozmowę mianowanego ambasadora Federacji Rosyjskiej Olega Ozerowa. Jednak po tym incydencie naloty nie ustały, a wręcz przeciwnie — nasiliły się.
Rankiem 3 października krajowy system monitorowania przestrzeni powietrznej Mołdawii zarejestrował przelot aż pięciu statków powietrznych w tym samym czasie, gdy armia rosyjska bombardowała Ukrainę. Według danych systemu monitoringu wybuchy miały miejsce w pobliżu miejscowości Krokmaz, Stefan-Voda, Bozieni, Hincesti, Delacau, Pucheceni oraz Anenii Noi. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych kraju poinformowało o znalezieniu szczątków trzech rakiet i dwóch dronów.

Kolejnym celem rosyjskich ataków powietrznych są międzynarodowe przejścia graniczne między Ukrainą a Mołdawią. 9 września rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne zaatakowały przejście graniczne „Starokozache” na granicy Ukrainy z Mołdawią. Jeden z nich trafił w obiekt, dwa pozostałe spadły w pobliżu. Wśród cywilów, którzy znajdowali się w pobliżu przejścia granicznego, dwie osoby zginęły, a trzy kolejne odniosły obrażenia.
Incydenty miały dalszy ciąg. Rankiem 5 października w pobliżu przejścia granicznego „Palanka” spadł pocisk, który odbił się od ziemi i trafił w autobus liniowy stojący przy szlabanie. Według danych policji granicznej jeden funkcjonariusz odniósł lekkie obrażenia, a pracę przejścia granicznego „Palanka – Majaki-Zruchne” trzeba było zawiesić na kilka godzin.

Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę ofiar śmiertelnych i rannych, władze Mołdawii nie mogły już dłużej ignorować rosyjskich ataków na przejścia graniczne. 7 października Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło, że tworzy strefy ochronne na przejściach granicznych z Ukrainą. Ogłoszono, że w tych schronach straż graniczna i ludność cywilna będą mogli schronić się przed ewentualnymi atakami dronów.
Aktywność prorosyjskich posłów
Proeuropejski kurs obecnych władz Mołdawii opiera się na przekonaniu, że przystąpienie do Unii Europejskiej jest jedyną drogą przetrwania kraju pod presją hybrydowych ataków Kremla. W maju 2026 roku prezydent Maia Sandu ogłosiła, że Kiszyniów jest gotowy do negocjacji z Unią Europejską we wszystkich obszarach rozmów. „Rozpoczęcie negocjacji pozwoli Mołdawii przejść do kolejnych etapów integracji europejskiej” – zapewniła Sandu.

Już 5 października premier Mołdawii Vasile Tofan oświadczył, że Mołdawia pracuje nad tym, aby do początku 2028 roku zakończyć techniczną część negocjacji w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej. W ten sposób Mołdawia będzie gotowa do przystąpienia do UE już w 2030 roku. Datę tę podał w Brukseli po posiedzeniu Rady Stowarzyszenia Mołdawia–UE.
Oprócz integracji europejskiej podczas posiedzenia w Brukseli omówiono kwestię bezpieczeństwa regionu. Mołdawia stała się drugim po Ukrainie największym odbiorcą środków z Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju. Łącznie mowa jest o pomocy w wysokości 317 mln euro. W 2026 roku 120 mln z tych środków zostanie przeznaczonych na obronę przeciwlotniczą Mołdawii, biorąc pod uwagę zwiększone zagrożenie rosyjskimi atakami na ludność i infrastrukturę.
W kontekście merytorycznych negocjacji dotyczących przystąpienia Mołdawii do UE Kreml nie zaprzestaje prób odsunięcia proeuropejskich władz kraju. W Kiszyniowie znacznie wzrosła aktywność prorosyjskich sił politycznych.
29 września 2026 r. mołdawska opozycja pod przewodnictwem byłego premiera Iona Kiku oficjalnie zarejestrowała w parlamencie inicjatywę dotyczącą odwołania prezydent Mai Sandu ze stanowiska. Została ona oskarżona o „uzurpację władzy i pogorszenie ogólnej sytuacji w kraju: w sferze społecznej, gospodarczej i politycznej”. Projekt podpisało 46 posłów opozycji parlamentarnej: z Partii Komunistycznej, Partii Socjalistycznej, „Naszej Partii”, partii „Demokracja w domu” oraz bloku „Alternatywa”. Obecnie publicznie planują dalsze działania przeciwko prezydent Sandu.

Co prawda sam proces impeachmentu to w Mołdawii długa historia. Projekt musi jeszcze zostać omówiony na posiedzeniu parlamentu, po czym głowa państwa może przedstawić swoje stanowisko w obronie. Jeśli projekt zostanie przyjęty większością głosów posłów, rozpatrzy go Trybunał Konstytucyjny. Po otrzymaniu opinii Trybunału Konstytucyjnego w parlamencie rejestruje się projekt nowej uchwały – już bezpośrednio dotyczącej odwołania prezydenta ze stanowiska. Jeśli poprze go 68 ze 101 parlamentarzystów, prezydentka zostanie odwołana ze stanowiska. Jednak w ciągu maksymalnie 30 dni należy zorganizować referendum, w którym zostanie poddana pod głosowanie kwestia ostatecznego odwołania głowy państwa.

Wyzwania
związane z bezpieczeństwem i nastroje obywateli
Zbliżenie z Unią Europejską cieszy się stałym poparciem większości ludności Mołdawii. Jak wynika z sondaży z 2026 roku, ponad 70% Mołdawian dostrzega pozytywne aspekty stosunków z UE i uważa Unię Europejską za głównego darczyńcę finansowego. Ogółem 58% obywateli popiera przystąpienie Mołdawii do UE, 22% jest temu przeciwnych, a 20% zachowuje neutralne stanowisko. Oznacza to, że w kraju pozostaje znaczna grupa osób, które nie podjęły jeszcze decyzji.
Nie mniej wymowne są jednak wyniki innego badania socjologicznego, przeprowadzonego w dniach od 25 sierpnia do 9 września przez ośrodek CBS AXA wśród 2009 osób w wieku powyżej 18 lat. Pytania dotyczyły wyzwań związanych z bezpieczeństwem Mołdawii. Wyniki badania wykazały wyraźną polaryzację w społeczeństwie.
Ponad 80% ankietowanych uważa, że Mołdawia nie jest gotowa do obrony przed agresją zewnętrzną. Większość – około 45% obywateli – opowiada się za neutralnością. Na drugim miejscu wśród rozwiązań obronnych znalazło się przystąpienie do Unii Europejskiej, a następnie – współpraca w kwestiach bezpieczeństwa z Federacją Rosyjską. Przystąpienie do NATO w celu wzmocnienia obrony Mołdawii popiera jedynie około 4% obywateli.
Jednocześnie badanie wykazało, że sześciu na dziesięciu obywateli Mołdawii uważa, iż kraj ten może wzmocnić swoją obronność wyłącznie przy pomocy zewnętrznych sojuszników.

Oleksandr Kowalenko: Federacja Rosyjska rozpoczyna przeciwko Mołdawii zakrojony na szeroką skalę atak
hybrydowy
Sytuacja w Mołdawii rzeczywiście się zaostrza. Po pierwsze, widzimy, że prorosyjska opozycja zainicjowała proces impeachmentu Mai Sandu. Głosowanie w tej sprawie jeszcze nie odbyło się, ale sam proces został już uruchomiony – podkreśla Aleksander Kowalenko, obserwator ds. wojskowo-politycznych z grupy „Informacyjny Opór”.
„W bardzo dziwny sposób właśnie w tym okresie, kiedy siły prorosyjskie zintensyfikowały działania wokół kwestii impeachmentu Mai Sandu, w Mołdawii nasiliły się przeloty rosyjskich dronów. Co więcej, obserwujemy już nie tylko naruszenia mołdawskiej przestrzeni powietrznej — drony spadają bezpośrednio na terytorium kraju. Stwarza to dodatkowe zagrożenia. Wcześniej takich przypadków nie było, a teraz ich przybyło.
Łączę to w szczególności z próbami sił prorosyjskich, by podsycać odpowiednie nastroje: »Mówią: spójrzcie, do czego doprowadziła nas Maia Sandu. Podczas jej prezydentury na terytorium Mołdawii przylatują już drony-kamikadze. Trzeba utrzymywać przyjazne stosunki z Rosją. Polityka Sandu wobec Europy i NATO nigdzie nas nie zaprowadzi. Należy więc ogłosić i poprzeć jej impeachment. W przeciwnym razie czeka nas to samo, co na Ukrainie – wybuchnie wojna”.
Właśnie takie narracje mogą wykorzystywać siły prorosyjskie, aby wywierać presję na obecną prezydent Mołdawii. Rzeczywiście, jest to wewnętrzna destabilizacja, która w znacznym stopniu jest koordynowana bezpośrednio z Rosji za pośrednictwem ambasady. Ozerow, nawiasem mówiąc, jest jednym z bezpośrednich koordynatorów takich działań. To właśnie on koordynuje różne działania antymołdawskie, które mają miejsce w Naddniestrzu. Ostatnio ich liczba wzrosła.
W Naddniestrzu otwarcie narzuca się narrację, że Mołdawia rzekomo jest czynnikiem „ludobójstwa narodu naddniestrzańskiego” itp. Rosyjska propaganda wykorzystuje wiele takich elementów zarówno w samej Rosji, jak i w Naddniestrzu, a także próbuje włączyć je do przestrzeni informacyjnej Mołdawii.
Dlatego też, moim zdaniem, obecnie rozpoczyna się przeciwko Mołdawii zakrojona na szeroką skalę hybrydowa ofensywa z wykorzystaniem sił politycznych, zasobów informacyjnych, a także bezpośrednio siły fizycznej – w szczególności takich narzędzi terroru, jak „szahidy”.
Jeśli do władzy w Mołdawii dojdą siły prorosyjskie – stanie się to poważnym zagrożeniem dla Ukrainy, przede wszystkim dla regionów południowych – uważa Ołeksandr Kowalenko.
„Jeśli stracimy demokratyczną Mołdawię, może to oznaczać katastrofę dla naszego regionu południowo-zachodniego. Mołdawia odgrywa bardzo ważną rolę w logistyce transportowej obwodu odeskiego i ogólnie południa Ukrainy. To bardzo ważne połączenie.
Ponadto Mołdawia jest dla nas ważna jako stabilny kraj, na którym możemy się oprzeć. Łączy nas wspólna wizja rozwoju – kierunek europejski, rozwój demokracji. Jeśli w Mołdawii dojdzie do zmiany władzy – na przykład w wyniku impeachmentu lub z innych przyczyn – i do władzy dojdą siły prorosyjskie, pojawią się u nas poważne problemy z tym krajem. Obecnie absolutnie nie potrzebujemy takich problemów.
Mamy już i tak problem z Naddniestrzem, które graniczy z Ukrainą i stało się strefą ograniczającą ruch naszych wojsk. Mamy tam odpowiednie oddziały, siły i środki niezbędne do prewencyjnej reakcji w przypadku pojawienia się zagrożenia ze strony Naddniestrza.
Nie mogę powiedzieć, że Naddniestrze w obecnej postaci stanowi bezpośrednie zagrożenie dla Ukrainy. Jeśli jednak cała Mołdawia zamieni się w jedno wielkie Naddniestrze, będzie to już poważne zagrożenie dla naszego południowego regionu. Dlatego bez wątpienia niezwykle ważne jest dla nas, aby obecne władze Mołdawii utrzymały się przy władzy, a prezydentka Maya Sandu nie straciła stanowiska i kontynuowała proeuropejski kurs”.
Czytaj nas na Telegram i Sends